Menu
Brak produktów w koszyku.
Brak produktów w koszyku.
Menu

Nie taki diabeł straszny ….. czyli jak uczyć, żeby nauczyć dorosłych

Na samą myśl o zajęciach z dorosłymi, i to nie daj Boże jeszcze w firmie, wielu nauczycieli wpada w panikę. Pojawia się milion myśli w głowie: a co jeśli zapytają o coś czego nie wiem?; A jak im się nie spodoba mój sposób nauczania; Dorośli? Przecież oni nigdy się nie uczą i nie odrabiają zadań. Pozornie z dziećmi jest dużo łatwiej. Przyniesiesz grę, zastosujesz TPR i są oczarowane.

Też tak kiedyś myślałam, dopóki nie stanęłam przed 10-osobową grupą w pewnej firmie. Po kilku latach pracy z dorosłymi mogę potwierdzić znane powiedzenie, że „dorośli są jak dzieci”, co na zajęciach języka obcego zdaje się sprawdzać ze zdwojoną siłą.

Opisując dorosłego, możemy pokusić się o stwierdzenie, że jest to rodzaj ucznia, który nigdy nie ma czasu na naukę, ponieważ w domu jest zawsze coś ważniejszego do zrobienia – a to z dziećmi trzeba lekcje odrobić, obiad ugotować czy trawnik skosić. Dodatkowo, jeżeli zajęcia odbywają się w firmie (zazwyczaj przed pracą lub zaraz po pracy), to nic dziwnego, że grupa jest zaspana lub zwyczajnie zmęczona. I tutaj pojawia się nasza najważniejsza rola. Celem nadrzędnym jest ich obudzić z rana lub sprawić, że zapomną o swoich obowiązkach, jeśli dopiero co zakończyli dzień pracy.

Jak tego dokonać?

Graj i się uśmiechaj

Wyobraź sobie, że kończysz pracę o 16:00, a następnie masz firmowe zajęcia, bo szef płaci, więc musisz iść. Wchodzisz do sali, a tam nauczyciel z ponurą miną każe otworzyć książkę i zaczynacie rozwiązywać zadania. Albo nie daj Boże zapyta z ostatnich zajęć, a ty się przecież nie uczyłeś, no bo niby kiedy? I tak pracujecie sobie systemem szkolnym – któremu daleko do ideału –  słówka, dialog, słuchanie, mówienie, pisanie. I tak w kółko. Nic tylko walnąć głową w ścianę.

A teraz wyobraź sobie, że wchodzisz na zajęcia i uśmiechnięta, pełna energii osoba mówi ci, że dzisiaj gramy w małpki. Oczywiście po angielsku. Co to te małpki?, myślisz sobie w duchu. Nagle nauczyciel wyciąga ową grę i prosi o pomoc w układaniu patyczków. Wygląda ciekawie, trochę dziecinnie, ale zobaczymy.

Gry planszowe na zajęciach z dorosłymi

W takich momentach, ty jako nauczyciel, wzbudzasz zainteresowanie swoich uczniów, bo zamiast myśleć o pracy, zastanawiają się: „po co ta gra?”, „gra dla dzieci na angielskim? no ciekawe!”, „jak ona chce z nami w to grać?”. Okazuje się, że dorośli, tak jak dzieci, uwielbiają grać i kochają rywalizację. Nawet się nie zastanawiają nad tym, że przy okazji powtarzają słownictwo z ostatnich zajęć czy ćwiczą nową strukturę gramatyczną. 

Osobiście na każdych zajęciach używam minimum jednej gry typu Jenga, Dixit, Taboo, Kody QR, Kahoot, Quizizz, Quizlet czy Kto da więcej. Nie zapominam też o uśmiechu i pozytywnej energii, nawet jeśli mam gorszy dzień. Nie na darmo mówią, że nauczyciele muszą być dobrymi aktorami. Wesoła i życzliwa atmosfera w trakcie zajęć to pozornie tak mało, a jednocześnie tak dużo.

Zaskocz ich

Prowadząc zajęcia z dorosłymi, masz pewien plan, który musisz zrealizować. Przerób w każdym planowanym dziale choćby jedno zadanie na takie, które będzie zabawne lub będzie stanowiło wyzwanie. Prowadząc zajęcia z zakupów, poproś kursantów żeby dobrali się w pary i niech jedna osoba przekona drugą do zakupu „okulara przeciwsłonecznego” dla cyklopa, albo sztućców, które zamiast uchwytów mają sznurki. Zamiast tłumaczyć im zasady użycia Present Continuous – nagraj z nimi filmik „Mannequin challenge” z ich udziałem, żebyście później mogli wspólnie opisać to co widzicie na filmie. Przy omawianiu rozmów telefonicznych, zrób im karteczki z sytuacjami typu: „Wracasz z imprezy i widzisz UFO – zadzwoń na posterunek policji, żeby ich o tym poinformować” lub „jesteś policjantem, który za chwilę kończy służbę, jednak dostajesz jeszcze jeden telefon, w którym ktoś wygłupia się że widzi UFO”. Na powtórkę zagraj z nimi w jengę oklejoną karteczkami z pytaniami. Pomysłów jest ogrom – wystarczy wdrożyć je na lekcji.

Nie opieraj całej lekcji na podręczniku

Wiem, że wielu nauczycieli nie wyobraża sobie pracy bez książki. Wydawałoby się, że jest tam wszystko, co niezbędne na zajęciach. Ja natomiast jestem zdania, że książka rozleniwia nauczyciela. Zakładasz, że wszystko w niej jest, więc sam już nic nie musisz dokładać. A to największy błąd! Dla ucznia nie ma nic nudniejszego na zajęciach, niż uzupełnianie zadań strona po stronie. Dodatkowo, książki mają swój układ, gdzie pewne rzeczy są powtarzalne. Brak w nich świeżości, zaskoczenia i czegoś intrygującego, a przecież właśnie te elementy sprawiają, że nasze zajęcia są wyjątkowe.

Dobry kontakt na zajęciach z dorosłymi

Ucz przydatnych rzeczy

Wielu dorosłych to tzw. False beginners. Coś tam kiedyś mieli, chwilę się uczyli, ale jednak chcą zacząć od początku. Wielu nauczycieli bierze wtedy podręcznik od podstaw i zaczyna po kolei, dział po dziale, prowadzić zajęcia. Wiele podręczników jest naprawdę wartych uwagi, jednak w każdym z ich znajdą się rzeczy zbędne na początku nauki. Nie twierdzę oczywiście, że są one źle napisane. Absolutnie nie. Istnieje wiele pozycji, które są przemyślane, bogate w materiały i z roku na rok coraz to atrakcyjniejsze. Zastanówmy się jednak czego ten nasz uczeń tak naprawdę potrzebuje. Odpowiedź jest prosta – życia. 

Nie jest to oczywiście nic odkrywczego, mimo to często słyszę jak ktoś tam na zajęciach z osobą, która rok uczy się angielskiego, rozmawia o gwiazdach i księżycu. Dlatego też zanim wybierzesz tematy dla ucznia, zadaj sobie pytanie, co mu się przyda w życiu? Ja swoje zajęcia z False Beginners zawsze zaczynam od miejsc w mieście i wskazywania drogi. Oni wtedy czują, że uczą się czegoś pożytecznego. Jako anglista wiem, że wszystkie elementy w nauce są bardzo ważne i nie należy ich pomijać. Jednak nikomu się krzywda nie stanie jeśli zagadnienia typu pogoda czy Present Simple pojawią się trochę później. Wyposaż swoich uczniów w słownictwo dotyczące wskazywania drogi, sytuacji na lotnisku czy w hotelu, zakupów i wyjścia do restauracji. 90% z nich właśnie tego potrzebuje – „dogadać” się za granicą. Jak już to opanują, przyjdzie czas na gramatykę i inne słownictwo.

Daj im się osłuchać

Znam wielu nauczycieli, którzy twierdzą, że prowadzenie zajęć po angielsku, w grupie dorosłych, na poziomie podstawowym jest niemożliwe. Niestety mylą się, i to bardzo. Wiele czyta się o konieczności zanurzenia uczniów w języku obcym, o tym, że trzeba ich osłuchać, bo taki właśnie jest proces przyswajania języka. Najpierw input, a dopiero po czasie output. Wielu z nas to wie, ale od wiedzy do zastosowania w praktyce daleka droga. Dobry nauczyciel z porządnym przygotowaniem językowym poradzi sobie czy to w przedszkolu, czy z dorosłymi. Możliwe, że wytłumaczenie czegoś zajmie więcej czasu niż gdybyśmy zrobili to po polsku. Jednak o ile więcej pozytywnych efektów przyniesie nam przyzwyczajenie naszych uczniów do obcego języka i tego, że nie ma drogi na skróty. (Bo po polsku przecież szybciej i łatwiej).

Pisząc te 5 zasad, nie odkryłam Ameryki. Jednak często widzę, że nauczyciele zapominają o tych kilku podstawowych kwestiach. Wspomniane przeze mnie elementy mogą sprawić, że oczarujesz swoich uczniów nauką języka oraz swoją osoba jako nauczyciel. Czy warto je zastosować i o nich pamiętać? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam tobie.

Jeśli chcesz zapoznać się z moimi pomysłami na prowadzenie lekcji bez podręcznika, koniecznie odwiedź mnie na moim blogu Uczę „Anglika” bez podręcznika oraz ma mojej stronie na Facebooku – Uczę „Anglika” bez podręcznika.

Na samą myśl o zajęciach z dorosłymi, i to nie daj Boże jeszcze w firmie, wielu nauczycieli wpada w panikę. Pojawia się milion myśli w głowie: a co jeśli zapytają o coś czego nie wiem?; A jak im się nie spodoba mój sposób nauczania; Dorośli? Przecież oni nigdy się nie uczą i nie odrabiają zadań. Pozornie z dziećmi jest dużo łatwiej. Przyniesiesz grę, zastosujesz TPR i są oczarowane.

Też tak kiedyś myślałam, dopóki nie stanęłam przed 10-osobową grupą w pewnej firmie. Po kilku latach pracy z dorosłymi mogę potwierdzić znane powiedzenie, że „dorośli są jak dzieci”, co na zajęciach języka obcego zdaje się sprawdzać ze zdwojoną siłą.

Opisując dorosłego, możemy pokusić się o stwierdzenie, że jest to rodzaj ucznia, który nigdy nie ma czasu na naukę, ponieważ w domu jest zawsze coś ważniejszego do zrobienia – a to z dziećmi trzeba lekcje odrobić, obiad ugotować czy trawnik skosić. Dodatkowo, jeżeli zajęcia odbywają się w firmie (zazwyczaj przed pracą lub zaraz po pracy), to nic dziwnego, że grupa jest zaspana lub zwyczajnie zmęczona. I tutaj pojawia się nasza najważniejsza rola. Celem nadrzędnym jest ich obudzić z rana lub sprawić, że zapomną o swoich obowiązkach, jeśli dopiero co zakończyli dzień pracy.

Jak tego dokonać? 

Graj i się uśmiechaj

Wyobraź sobie, że kończysz pracę o 16:00, a następnie masz firmowe zajęcia, bo szef płaci, więc musisz iść. Wchodzisz do sali, a tam nauczyciel z ponurą miną każe otworzyć książkę i zaczynacie rozwiązywać zadania. Albo nie daj Boże zapyta z ostatnich zajęć, a ty się przecież nie uczyłeś, no bo niby kiedy? I tak pracujecie sobie systemem szkolnym – któremu daleko do ideału –  słówka, dialog, słuchanie, mówienie, pisanie. I tak w kółko. Nic tylko walnąć głową w ścianę.

A teraz wyobraź sobie, że wchodzisz na zajęcia i uśmiechnięta, pełna energii osoba mówi ci, że dzisiaj gramy w małpki. Oczywiście po angielsku. Co to te małpki?, myślisz sobie w duchu. Nagle nauczyciel wyciąga ową grę i prosi o pomoc w układaniu patyczków. Wygląda ciekawie, trochę dziecinnie, ale zobaczymy.

Gry planszowe na zajęciach z dorosłymi

W takich momentach, ty jako nauczyciel, wzbudzasz zainteresowanie swoich uczniów, bo zamiast myśleć o pracy, zastanawiają się: „po co ta gra?”, „gra dla dzieci na angielskim? no ciekawe!”, „jak ona chce z nami w to grać?”. Okazuje się, że dorośli, tak jak dzieci, uwielbiają grać i kochają rywalizację. Nawet się nie zastanawiają nad tym, że przy okazji powtarzają słownictwo z ostatnich zajęć czy ćwiczą nową strukturę gramatyczną. 

Osobiście na każdych zajęciach używam minimum jednej gry typu Jenga, Dixit, Taboo, Kody QR, Kahoot, Quizizz, Quizlet czy Kto da więcej. Nie zapominam też o uśmiechu i pozytywnej energii, nawet jeśli mam gorszy dzień. Nie na darmo mówią, że nauczyciele muszą być dobrymi aktorami. Wesoła i życzliwa atmosfera w trakcie zajęć to pozornie tak mało, a jednocześnie tak dużo.

Zaskocz ich

Prowadząc zajęcia z dorosłymi, masz pewien plan, który musisz zrealizować. Przerób w każdym planowanym dziale choćby jedno zadanie na takie, które będzie zabawne lub będzie stanowiło wyzwanie. Prowadząc zajęcia z zakupów, poproś kursantów żeby dobrali się w pary i niech jedna osoba przekona drugą do zakupu „okulara przeciwsłonecznego” dla cyklopa, albo sztućców, które zamiast uchwytów mają sznurki. Zamiast tłumaczyć im zasady użycia Present Continuous – nagraj z nimi filmik „Mannequin challenge” z ich udziałem, żebyście później mogli wspólnie opisać to co widzicie na filmie. Przy omawianiu rozmów telefonicznych, zrób im karteczki z sytuacjami typu: „Wracasz z imprezy i widzisz UFO – zadzwoń na posterunek policji, żeby ich o tym poinformować” lub „jesteś policjantem, który za chwilę kończy służbę, jednak dostajesz jeszcze jeden telefon, w którym ktoś wygłupia się że widzi UFO”. Na powtórkę zagraj z nimi w jengę oklejoną karteczkami z pytaniami. Pomysłów jest ogrom – wystarczy wdrożyć je na lekcji.

Nie opieraj całej lekcji na podręczniku

Wiem, że wielu nauczycieli nie wyobraża sobie pracy bez książki. Wydawałoby się, że jest tam wszystko, co niezbędne na zajęciach. Ja natomiast jestem zdania, że książka rozleniwia nauczyciela. Zakładasz, że wszystko w niej jest, więc sam już nic nie musisz dokładać. A to największy błąd! Dla ucznia nie ma nic nudniejszego na zajęciach, niż uzupełnianie zadań strona po stronie. Dodatkowo, książki mają swój układ, gdzie pewne rzeczy są powtarzalne. Brak w nich świeżości, zaskoczenia i czegoś intrygującego, a przecież właśnie te elementy sprawiają, że nasze zajęcia są wyjątkowe.

Dobry kontakt na zajęciach z dorosłymi

Ucz przydatnych rzeczy

Wielu dorosłych to tzw. False beginners. Coś tam kiedyś mieli, chwilę się uczyli, ale jednak chcą zacząć od początku. Wielu nauczycieli bierze wtedy podręcznik od podstaw i zaczyna po kolei, dział po dziale, prowadzić zajęcia. Wiele podręczników jest naprawdę wartych uwagi, jednak w każdym z ich znajdą się rzeczy zbędne na początku nauki. Nie twierdzę oczywiście, że są one źle napisane. Absolutnie nie. Istnieje wiele pozycji, które są przemyślane, bogate w materiały i z roku na rok coraz to atrakcyjniejsze. Zastanówmy się jednak czego ten nasz uczeń tak naprawdę potrzebuje. Odpowiedź jest prosta – życia. 

Nie jest to oczywiście nic odkrywczego, mimo to często słyszę jak ktoś tam na zajęciach z osobą, która rok uczy się angielskiego, rozmawia o gwiazdach i księżycu. Dlatego też zanim wybierzesz tematy dla ucznia, zadaj sobie pytanie, co mu się przyda w życiu? Ja swoje zajęcia z False Beginners zawsze zaczynam od miejsc w mieście i wskazywania drogi. Oni wtedy czują, że uczą się czegoś pożytecznego. Jako anglista wiem, że wszystkie elementy w nauce są bardzo ważne i nie należy ich pomijać. Jednak nikomu się krzywda nie stanie jeśli zagadnienia typu pogoda czy Present Simple pojawią się trochę później. Wyposaż swoich uczniów w słownictwo dotyczące wskazywania drogi, sytuacji na lotnisku czy w hotelu, zakupów i wyjścia do restauracji. 90% z nich właśnie tego potrzebuje – „dogadać” się za granicą. Jak już to opanują, przyjdzie czas na gramatykę i inne słownictwo.

Daj im się osłuchać

Znam wielu nauczycieli, którzy twierdzą, że prowadzenie zajęć po angielsku, w grupie dorosłych, na poziomie podstawowym jest niemożliwe. Niestety mylą się, i to bardzo. Wiele czyta się o konieczności zanurzenia uczniów w języku obcym, o tym, że trzeba ich osłuchać, bo taki właśnie jest proces przyswajania języka. Najpierw input, a dopiero po czasie output. Wielu z nas to wie, ale od wiedzy do zastosowania w praktyce daleka droga. Dobry nauczyciel z porządnym przygotowaniem językowym poradzi sobie czy to w przedszkolu, czy z dorosłymi. Możliwe, że wytłumaczenie czegoś zajmie więcej czasu niż gdybyśmy zrobili to po polsku. Jednak o ile więcej pozytywnych efektów przyniesie nam przyzwyczajenie naszych uczniów do obcego języka i tego, że nie ma drogi na skróty. (Bo po polsku przecież szybciej i łatwiej).

Pisząc te 5 zasad, nie odkryłam Ameryki. Jednak często widzę, że nauczyciele zapominają o tych kilku podstawowych kwestiach. Wspomniane przeze mnie elementy mogą sprawić, że oczarujesz swoich uczniów nauką języka oraz swoją osoba jako nauczyciel. Czy warto je zastosować i o nich pamiętać? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam tobie.

Jeśli chcesz zapoznać się z moimi pomysłami na prowadzenie lekcji bez podręcznika, koniecznie odwiedź mnie na moim blogu Uczę „Anglika” bez podręcznika oraz ma mojej stronie na Facebooku – Uczę „Anglika” bez podręcznika.

 

Odkryj więcej...

Odkryj więcej...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • 22 400-13-50
  • sklep@teacherscorner.pl
  • Branickiego 11/10
    02-972 Warszawa

Zapisz się do newsletter'a

Please wait...

Dziękujemy!

  • 22 400-13-50
  • sklep@teacherscorner.pl
  • Branickiego 11/10
    02-972 Warszawa

Zapisz się do newsletter'a

Please wait...

Dziękujemy!