Rodzic po twojej stronie - jak to zrobić?

Współpraca z rodzicami – co zrobić by mieć ich po swojej stronie?

Jeśli chodzi o współpracę z rodzicami, nauczyciele dzielą się na dwa obozy – tych, którzy kontakt z rodzicami traktują jak swój największy koszmar i tych, dla których jest to pozytywne doświadczenie. Chcesz wiedzieć jak można sprawić, żeby współpraca ta była owocna? Najważniejsze to mieć plan.

Rodzic jest obecny w szkole, w szczególności na pierwszym etapie edukacyjnym. Jego pociecha spędza w szkole większość swojego dnia i dla nikogo nie wydaje się być zaskoczeniem fakt, że rodzic chce wiedzieć, co się w tym czasie dzieje. Jak się pracuje z jego dzieckiem? Jak radzi sobie ono w różnych sytuacjach społecznych? W jaki sposób wspierać jego rozwój? Na wiedzy się zazwyczaj nie kończy. Często rodzic chce mieć realny wpływ na to, jak szkoła zajmuje się jego dzieckiem.

Rola rodzica w szkole

Chęć rodziców do aktywnego udziału w procesie edukacji ich dzieci może mieć pozytywny wpływ na naszych podopiecznych. Chcąc w pełni wykorzystać potencjał drzemiący w tym zaangażowaniu, warto porozmawiać z rodzicem i uświadomić go, jak może pomóc swojemu dziecku.

Dawanie dobrego przykładu i wsparcie

To rodzic jest pierwszym nauczycielem malucha. Pokazuje mu i tłumaczy, jak działa otaczający go świat. Wspólnie z nim śpiewa i recytuje wyliczanki oraz eksperymentuje w kuchni. Kiedy dziecko trafi już pod skrzydła instytucji edukacyjnej, to wcale nie oznacza, że rodzic ma przestać poświęcać czas na wspólne eksplorowanie świata. Wręcz przeciwnie. Opiekunowie mogą rozbudzić w dzieciach chęć do zgłębiania wiedzy w szkole, umacniać pozycję szkoły oraz wspierać małych uczniów poprzez pomoc w organizacji czasu na naukę i zabawę.

Utrwalanie materiału w domu

„Po pierwsze, nie szkodzić” – ta dewiza powinna odnosić się nie tylko do lekarzy. Kiedy zaczynamy pracę z nową grupą warto porozmawiać z rodzicami na samym początku. Uświadomić ich, jakie prace domowe będziemy zadawać i co one mają na celu. Nie zaszkodzi również uczulić rodziców na fakt, że wygłaszane przez nich beztroskie osądy, podkopują w oczach dziecka nasz nauczycielski autorytet i mogą stać się zarzewiem poważnych problemów wychowawczych. Zwróćcie rodzicom uwagę, że jeśli nie zgadzają się z waszym postępowaniem albo metodami powinni przyjść do was i z wami porozmawiać, zamiast nastawiać dzieci przeciwko wam. Warto też przypomnieć rodzicom i opiekunom, że ich słowa nieraz są dla dzieci świętością. I nawet rzucony luźno żart może zostać odebrany zbyt dosłownie i stać się problemem.

Dbanie o równowagę między nauką a czasem wolnym

Rodzic po twojej stronie - jak to zrobić? Twoje dziecko i nauka języka - jak zrobić to mądrze

Przy dostępie do bardzo atrakcyjnych propozycji zajęć pozalekcyjnych czasem ciężko jest zachować umiar. Wszystko wydaje się być kuszące i potencjalnie niosące moc korzyści. Warto jednak przemyśleć, czy tak dużo bodźców i ogrom materiału to coś, co mały uczeń podoła udźwignąć. Czy nie skończy się to zniechęceniem, robieniem rzeczy po łebkach albo zwyczajnie przemęczeniem? Na wszystko trzeba znaleźć złoty środek i to właśnie rodzic (na początku przygody z edukacją) musi mieć pieczę nad odpowiednim rozplanowaniem dodatkowych zajęć, obowiązków szkolnych i relaksu. Wypoczęte dziecko jest szczęśliwe i chętne do podejmowania trudniejszych wyzwań.

Afirmacja

W znacznej większości szkół uczniowie są oceniani. Czy jest to wyrażone numerycznie czy opisowo, zawsze przysparza wielu problemów, niejasności, a niekiedy nawet i frustracji. Pomimo że prawidłowo używane ocenianie kształtujące jest mniej kontrowersyjnym zagadnieniem, to jednak w szkole uczniowie się porównują i potrafią wytykać innym gorszą ocenę, inną naklejkę czy smutny znaczek. Opiekunowie powinni doceniać starania i wysiłek, jaki dziecko włożyło w daną pracę i podkreślać tylko jej pozytywne aspekty. Wspólnie z wychowawcą mogą pomóc dziecku odnaleźć wewnętrzną motywację do dalszego działania. Ciekawą metodą (polecam każdemu pod rozwagę) jest Three stars and a wish. Znajdź trzy dobre punkty wykonanego zadania i tylko jedną słabszą stronę, nad którą trzeba będzie jeszcze popracować. Metoda ta ma tę zaletę, że może być używana nie tylko przez nauczycieli. Rodzice mogą też w ten sposób pracować ze swoimi pociechami w domu.

Typy rodziców, z którymi można się zetknąć w szkole

Bazując na moich szkolnych doświadczeniach, pokusiłam się o sklasyfikowanie typów rodziców, z jakimi przyszło mi współpracować. Nie chcę nikomu przyklejać łatek, dlatego pozwoliłam sobie na opisanie poszczególnych typów kolejnymi literami alfabetu.

Typ A

Rodzic, który jest często w szkole. Wpadając na nauczyciela w korytarzu, zagada, pożartuje. Kiedy spotkasz takiego rodzica, od razu widzisz jego nastawienie do ciebie, szkoły i życia.

Mając jakiś problem czy potrzebę, wiedziałam, że to jest osoba, która mi pomoże. Czasem nawet nie trzeba było pytać. A to ryza papieru czekała na mnie w pokoju nauczycielskim, bo tata pomyślał, że przecież dzieci tyle kartek dostają, że pewnie mi się przyda. A to mama wróciła z Londynu, gdzie wpadły jej w ręce naklejki motywacyjne i może dobrym pomysłem byłoby dzieciakom je czasem wkleić do ćwiczeń.

Takich bezinteresownych aktów pomocy było mnóstwo! Gdzieś pójść, zawieźć, przynieść – nie ma sprawy!

Typ B

Równie często pojawia się w szkole co rodzic typu A. Jednak rozmowa z nim odbywa się już w zupełnie innej atmosferze. Dużo pyta, ale mało słucha. Często, zanim zdążę coś odpowiedzieć, słyszę gotową ripostę wraz z domniemanymi faktami na temat mojego nauczania, sposobu prowadzenia zajęć czy doboru metod i technik uczenia. Próbując nawiązać z nim relację, mam niekiedy wrażenie, że jest ona wymuszona i nie do końca szczera.

Typ B często potrafi komunikować się tylko za pośrednictwem dzienniczka, maila bądź dziennika elektronicznego, zostawiając mało przyjemne wiadomości.

Najbardziej zaskakujące było dla mnie przeczytanie, że za mało piosenek pojawia się na moich lekcjach i czy ja na pewno wiem, co robię. Brak dialogu, brak pytań – jedynie oskarżycielski ton.

materiałów dydaktycznych

Typ C

Jest na każdym zebraniu i dniu otwartym w szkole. Często czeka też po skończonych lekcjach z mnóstwem pytań o postępy swoich smyków, chociaż poprzedniego dnia odbywaliście tę samą rozmowę. Dopytuje o dodatkowe materiały, polecane strony internetowe do nauki słówek i piosenek, a nawet o fachową opinię czy powinien wysłać dziecko na korepetycje lub zajęcia w szkole językowej.

Typowi C jest ciągle mało informacji o swoim potomstwie, a jednak ja nie zawsze widzę przełożenie moich rad i wskazówek na poprawienie się dziecka w nauce, osiąganie lepszych wyników czy znajomość ponadprogramowego słownictwa.

Typ D

Niemalże nieuchwytny w godzinach pracy szkoły. Nie zaszczyca również swoją obecnością na zebraniach czy dniach otwartych. Nie lubi odpisywać na wiadomości lub skrobnie coś zdawkowo. Typ D, z którym miałabym ochotę nawiązać jakąś relację, sam nie dostrzega potrzeby kontaktu. Przyparty do muru (bądź złapany na korytarzu dawno po zakończeniu zajęć) tłumaczy się ogromem obowiązków i pracy, co skutkuje jego nieobecnością w życiu szkoły.

Na raport o postępach dziecka na zajęciach języka angielskiego może zareagować dwojako. Albo ucieszy się, że większych problemów nie ma i stwierdzi, że nie było potrzeby się spotykać, skoro dziecko tak dobrze sobie radzi. Drugą opcją, jeśli jednak ocena sytuacji nie jest zbyt dobra (tzn. dziecko sprawia problemy wychowawcze/jest nieprzygotowane do zajęć/nie pracuje/itp…), jest odwrócenie „kota ogonem” i próba obwinienia dziecka, szkoły, nauczycieli pogody i pory roku, w celu zatuszowania braku własnego zaangażowania w sprawy organizacyjno – wychowawcze.

Formy współpracy

Przechodząc do konkretów, chciałbym wymienić kilka moich sposobów na współpracę nauczyciela języka angielskiego z rodzicami – niezależnie od typu, do którego rodzice przynależą – w klasach młodszych.

Warto zaznaczyć, że jestem obecna w danej klasie na 2 – 3 jednostkach lekcyjnych tygodniowo, więc moja zażyłość z dziećmi i rodzicami nie jest aż tak silna jak w przypadku wychowawcy.

Dobre przygotowanie

Rodzic po twojej stronie - jak to zrobić? Postanowienie noworoczne: nauka języka obcego

Zawsze, zanim zaczynam współpracę, poświęcam chwilę na dobre przygotowanie.

Po pierwszym roku mojej pracy nauczyłam się, że należy jasno postawić granice. Ważne jest, by mieć rodziców po swojej stronie, ale jednocześnie nie dawać się manipulować i nie uginać się pod jakimikolwiek naciskami z ich strony. Brzmi to okrutnie, jednak rzeczywistość już wielokrotnie mi pokazała, że trzeba mieć swoje zasady i się ich trzymać. No matter what!

Jako nauczyciel miej w głowie tych kilka ważnych stwierdzeń:

  • to ty jesteś ekspertem w swojej dziedzinie;
  • jesteś odpowiednio przygotowany metodycznie i merytorycznie do pracy z daną grupą wiekową;
  • dyrektor danej placówki wybrał i zatrudnił właśnie ciebie na to konkretne stanowisko.

Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej, szczególnie, gdy próbuje zrobić to osoba, która nie posiada kompetencji związanych z daną dziedziną.

Oczywiście nauczyciele są tylko ludźmi. Nie zawsze jesteśmy nieomylni i bezbłędni ale właśnie z tego powodu, jako świadomy i refleksyjny belfer, powinieneś być otwarty na nowe koncepcje i konstruktywną krytykę. Siedząc po uszy w nauczaniu, nie zawsze jesteśmy w stanie zauważyć, że coś nie działa tak, jak trzeba – szczególnie jeśli nie działa z naszego powodu. Rola rodzica może być tu nieoceniona, bo to właśnie rodzic wnosi powiew świeżości do naszej klasy i patrzy na różne sprawy z innej perspektywy.

Kiedy jesteśmy w stanie zachować zdroworozsądkowe myślenie i znamy swoją rolę, możemy przejść do nawiązywania współpracy. Zastanów się, kim chcesz być dla rodziców i kim oni mają być podczas twoich zajęć. Czy wystarczą ci formalne spotkania podczas zebrań, a może masz ochotę bliżej się z nimi poznać i dzięki temu zdobyć więcej informacji o swoich uczniach?

Jeśli refleksje na ten temat zostały już poczynione, bierzmy się do roboty!

Autoprezentacja

Rodzic po twojej stronie - jak to zrobić? szkolenia dla nauczycieli języków obcych

Na dobry początek warto przygotować krótkie przedstawienie swojej osoby jako nauczyciela. Mini autoprezentacja jest mile widziana szczególnie na początku współpracy. Koniecznie podkreśl, na co zwracasz uwagę, co jest twoim priorytetem w uczeniu i jakie są twoje oczekiwania wobec uczniów i rodziców. Tu też jest dobry czas na przybliżenie swojej filozofii uczenia.

Żeby nie było zbyt formalnie, możesz dodać anegdoty, kilka odniesień do swojego życia prywatnego lub jakieś inne formy pokazania swojej ‘ludzkiej strony’.

Taka autoprezentacja może mieć miejsce zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego, gdy dzieci i rodzice są razem lub podczas pierwszego zebrania.

Kontakt

Kolejnym działaniem, które zawsze podejmuję na początku pracy z nową grupą są informacje (w formie pisemnej) o tym, co nam się przyda podczas roku szkolnego. Później często informuję rodziców moich uczniów o różnych ciekawych stronach, konkursach czy bieżących sprawach.

Informacje o zajęciach

Szkolna sala lekcyjna i to co się w niej odbywa, często bywa zagadką dla rodziców. Nie każde dziecko, przychodząc do domu, zdaje szczegółowe relacje z tego, co było na zajęciach. Niezależnie od typu opiekuna, z którym mamy do czynienia, warto uchylić rąbka tajemnicy i ‘wpuścić’ go na swoje lekcje. Oczywiście niedosłownie.

Zaczynając nową partię materiału, poświęć chwilę i napisz, co będzie w tym rozdziale, jakie są oczekiwania wobec ucznia na koniec rozdziału, jakich zwrotów będą się uczyć i jak można wesprzeć dzieci w domu.

Niektóre wydawnictwa oferują tak zwane ‘Zeszyty współpracy z rodzicami’ (przykładowy dostępny na stronie wyd. Macmillan), w których jest opis danego rozdziału. Oczywiście warto zawsze dostosować takie informacje do swojej grupy respondentów i dodać od siebie cenne dla rodziców wskazówki do dalszego działania. Nauczyciel ma często do dyspozycji książkę nauczyciela, w której niektóre informacje są już zebrane. Wystarczy dodać coś od siebie i gotowe!

Po co to wszystko? Czy rodzic nie może sobie sam przejrzeć książki, spisu treści i dojść do tego, co robimy?

Nie! Aby zadbać o dobre relacje i owocną współpracę trzeba wychodzić naprzeciw potrzebom drugiego człowieka. Zresztą, postaw się w sytuacji rodzica. Wie, co się dzieje, może wesprzeć swoje dziecko i jest zadowolony z nauczyciela, który go informuje na bieżąco o tym, co jest teraz realizowane na lekcjach.

Zaangażowanie rodzica w podejmowanie decyzji

Kolejny konkretny przykład z mojej strony. Pewnego dnia wymyśliłam sobie projekt czytelniczy w jednej z 3 klas. Szybko ułożyłam podstawowe zasady i od razu napisałam do rodziców wiadomość przez dziennik elektroniczny, w której to poinformowałam ich o swoim pomyśle, ale również zostawiłam furtkę do współpracy. Jestem tylko człowiekiem, nie wiem wszystkiego i nie mam problemu o tym jasno mówić, więc zapytałam, czy mają propozycje, jak ulepszyć ten pomysł. Na 24 respondentów, do których trafiła wiadomość, dostałam 5 odpowiedzi w stylu ‘To super pomysł’ i 4 odpowiedzi, w których rodzice deklarowali chęć współpracy i udzielali praktycznych rad takich jak prowadzenie dziennika wymian. Niby to niewiele, ale dla mnie to był sygnał, że moje działania przyniosły pożądany efekt. Typ rodzica A zareagował, a reszta ma namacalny dowód, że zależy mi na nawiązaniu z nimi więzi. A tak by się nie stało, gdybym ich nie informowała o naszych bieżących sprawach.

Feedback

Możesz być przekonany, że to co robisz, jest świetne i dużo daje twoim uczniom. A czy ich rodzice też to postrzegają w taki sposób? Warto dać im dojść do głosu i zweryfikować postępy uczniów. Może dość ryzykowny pomysł, ale anonimowa ankieta rozdana, np. podczas zebrania pozwoli ci zebrać sporo informacji o efektach twoich działań w klasie. Dlaczego to taki odważny krok? Bo nigdy nie wiesz, czego się spodziewać w odpowiedziach.

Kluczem do sukcesu będzie odpowiednio sformułowana ankieta, w której skupimy uwagę rodziców na ich dzieciach i dowiemy się, co ich motywowało do działania, a co działało zniechęcająco.

Warto byłoby po przeanalizowaniu takiej ankiety spotkać się z rodzicami i omówić pokrótce swoje uwagi, spostrzeżenia i plan na przyszłość.

Wspólne projekty

Angażowanie rodzica w tworzenie wspólnych dodatkowych zadań okazało się być u mnie doskonałym pomysłem. Chętne dzieci mogły stworzyć projekt filmowy z pomocą opiekuna. Plusy dla nauczyciela? Rodzic widzi, że dziecko używa języka angielskiego poza klasą i spędza z nim czas, robiąc coś kreatywnego, czym później dziecko pochwali się w klasie.

 

Drogi Nauczycielu, pamiętaj, rodzic to twój sojusznik, oswój go i wspólnie pomagajcie dzieciakom owocnie i przyjemnie przejść przez ten etap edukacyjny.


Chcesz przeczytać więcej materiałów autorstwa Pauliny? Koniecznie odwiedź jej bloga From P with Love i odwiedź jej profil na Facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *