Menu
Brak produktów w koszyku.
Brak produktów w koszyku.
Menu

Seniorzy na angielskim – zajęcia językowe z najstarszymi uczniami w Polsce

Jeśli uważasz, że rozpoczęcie nauki języka obcego w wieku 70, 80, a nawet 90+ nie jest możliwe - jesteś w błędzie! O tym, jak nauka angielskiego w późnej fazie życia dała siłę intelektualną i stała się antidotum na osamotnienie i monotonię życia w Domu Pomocy Społecznej, opowie moja dzisiejsza rozmówczyni - Anna Wieczorek.

Kiedy myślimy o osobach starszych, zazwyczaj w głowie pojawia się nam obraz człowieka, który w swoim życiu doświadczył już wszystkiego, co było mu pisane – miał czas cieszyć się młodością, doświadczył pracy zawodowej i poznał smak wychowania dzieci. Gdzieś, w naszej świadomości panuje przekonanie, że osoby, które mają ponad 70 czy 80 lat powinny interesować się jedynie robieniem domowych przetworów i rozwiązywaniem krzyżówek. I to też tylko wtedy, gdy są jeszcze w stanie samodzielnie wstać z łóżka.

W naszym społeczeństwie nieustannie pogłębia się problem związany z wykluczeniem osób starszych. Skupiamy się na dzieciach, nazywając je „przyszłością narodu”. Myślimy o własnym rozwoju i budowaniu naszej kariery. Zapominamy jednak często o osobach starszych, którym ciężko jest się przystosować do gwałtownie postępujących zmian obyczajowych oraz technologicznych.

Moja dzisiejsza rozmówczyni, Anna Wieczorek, postanowiła zmienić sytuację seniorów z Domu Pomocy Społecznej im. Matysiaków na warszawskiej Saskiej Kępie. Jak? Zaczęła ich uczyć angielskiego! I już od dwóch lat udowadnia sobie i innym, że nauka ma zbawienny wpływ na kondycję psychiczną każdego z nas, a zajęcia lekcyjne potrafią znacznie poprawić stan zdrowia seniorów oraz dać im poczucie spełnienia i szczęścia.

Pani Anno, spotykamy się dzisiaj, żeby porozmawiać o nauczaniu seniorów. Tak się jednak składa, że specjalizuje się Pani w nauczaniu zupełnie innej grupy wiekowej. Wiem również, że jest Pani autorką wielu publikacji.

Tak. Od niemal trzydziestu lat pracuję głównie z dziećmi i młodzieżą. Prowadzę też szkolenia dla nauczycieli, ale moją największą pasją jest uczenie dzieci. Dla tej grupy wiekowej piszę i wydaję książki.

W roku 1998 wydawnictwo PWN wydało mój pierwszy podręcznik pt.  Bingo. Słyszę, że seria ta nadal cieszy się sympatią wielu nauczycieli.

W chwili obecnej prowadzę też własne wydawnictwo. Obecnie pracuję nad nową serią, której bohaterem jest piesek Bingo Boy – mały przyjaciel dzieci, który pomaga im uczyć się języka angielskiego.

Nieustannie uczę, gdyż nie wyobrażam sobie tworzenia materiałów dydaktycznych bez pracy z dziećmi. Świat ciągle się zmienia i te dzieci, które uczę dzisiaj, są zupełnie inne od tych, które uczyłam dwadzieścia lat temu. Rozwój technologii zmienił rzeczywistość szkolną i w pewnym zakresie metodykę nauczania. Staram się podążać za nowymi technologiami, aczkolwiek nadal uważam, że żadna aplikacja na tablet lub tablicę multimedialną nie zastąpi czynnika ludzkiego, czyli nauczyciela, który będzie potrafił zachwycić uczniów swoim przedmiotem.

Praca twórcza jest wpisana w moje działania zawodowe. Nieustannie poszukuję nowych pomysłów i inspiracji. Nowych wyzwań. Tak też trafiła do mnie moja niecodzienna grupa uczniów.

Muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona, jak dowiedziałam się w jakim wieku jest grupa seniorów, którą się Pani zajmuje. Może opowie Pani o tym, jak to się stało, że podjęła się Pani takiego wyzwania?

Powiem szczerze, że i dla mnie to było duże zaskoczenie.

Wydaje mi się nawet, że moi seniorzy to najstarsza grupa studentów angielskiego w Polsce! To zawsze budzi ogromne zdziwienie wśród osób z którymi rozmawiam na temat zajęć z moimi seniorami – jak ludzie mający ponad osiemdziesiąt czy dziewięćdziesiąt lat mogą dopiero zaczynać uczyć się języka obcego od podstaw?

W listopadzie ubiegłego roku poprowadziłam na ten temat prezentację na konferencji Edunation „Uczę dorosłych”. Zatytułowałam ją ‘It’s now or never – teraz albo nigdy.’ Ku mojemu zdziwieniu, nauczyciele wykazali wielkie zainteresowanie tym tematem, a największe zaskoczenie wywołał slajd, na którym pokazałam moją najmłodszą i najstarszą uczennicę. Nikt nie mógł przypuszczać, że różnica wieku między nimi wynosi aż 90 lat!

A jak to wszystko się zaczęło? To był trochę przypadek, na który złożyło się kilka elementów. Pierwsza sytuacja, która dała mi do myślenia dotyczy mojego teścia, człowieka po osiemdziesiątce, szalenie aktywnego umysłowo. Z doktoratem. Pan, który całe życie uczył się czegoś nowego i całe życie zajmował się nauką. Kiedyś zajrzał do mojej pracowni językowej, i zobaczył wyświetlany na tablicy multimedialnej obraz. Obraz z programu do nauki angielskiego dla dzieci, opatrzony jakąś rymowanką. Pamiętam, że z zachwytem powiedział:  „Oj Aniu, gdyby za moich czasów były takie tablice i takie piękne kolorowe obrazki, to ja bym się szybko nauczył tego angielskiego!”. Dla mnie był to pierwszy impuls i sygnał, że starszych ludzi, ludzi po osiemdziesiątce może jeszcze interesować nauka języka angielskiego.

W naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że ludzie starsi nie powinni być zbyt aktywni. Sami spisujemy na straty naszych seniorów, mówiąc im: „no po co się będziesz uczył, no po co będziesz wychodził z domu,  lepiej siedź w fotelu i się nie ruszaj”. A to jest największy błąd! Pozbawianie seniorów możliwości aktywnego życia przyczynia się niestety do osłabienia ich ogólnej kondycji! Obecnie dostępnych jest wiele badań naukowych, które pokazują, że uczenie się i rozwijanie różnych kompetencji jest absolutnie niezbędne dla zdrowia psychicznego i fizycznego. I tym jest właśnie lifelong learning, czyli uczenie się przez całe życie, które należy propagować i kultywować!

Drugim impulsem była reklama telewizyjna Allegro przedstawiająca starszego pana, który zaczyna uczyć się języka angielskiego po to, by pojechać za granicę na święta, w odwiedziny do swojej anglojęzycznej wnuczki i powiedzieć jej po angielsku, że ją kocha. Ten film bardzo mnie rozczulił i utwierdził w przekonaniu, że w każdym wieku można pokonywać bariery, by osiągnąć upragniony cel.

Tak narodził się w mojej głowie pomysł, by zaproponować naukę języka angielskiego moim sąsiadom, czyli mieszkańcom  Domu Pomocy Społecznej im. Matysiaków na warszawskiej Saskiej Kępie. Umówiłam się zatem na spotkanie z dyrekcją tego domu. Na początku spotkałam się z pewnym powątpiewaniem czy aby na pewno to jest dobry pomysł….

Powątpiewaniem w to, że takim ludziom może się jeszcze chcieć, tak?

Że im się może jeszcze chcieć, i że to może mieć jakiś sens. Ale ja byłam uparta, pana dyrektora zaprosiłam do siebie. Zaprezentowałam mu możliwości tablicy multimedialnej, a on z zachwytem powiedział: „Jakie to fajne! Wie pani co, to może jednak spróbujemy”. Tablicę multimedialną ufundował nam Klub Rotary Warszawa-City w ramach projektu edukacyjnego ‘Good Start.’ Kolejnym krokiem było zwerbowanie uczniów. Jak namówić ich na naukę? Pomogli mi w tym pracownicy DPS. Warto jeszcze powiedzieć, że na ok. 100 mieszkańców, tylko ok. 40 jest mobilnych i porusza się o własnych siłach, często z pomocą laski, chodzika lub wózka.

No właśnie – jak wyglądały pierwsze zajęcia?

Pamiętam że na pierwsze zajęcia, przyszło sześć osób. Moi nowi uczniowie byli trochę przestraszeni i wycofani, ale też bardzo zaciekawieni.

Myślę, że podchodzili do tej nowej sytuacji  z lekkim przymrużeniem oka. Angielski? Nauka w naszym wieku? Chyba już nie ten czas…. Mieli dużo wątpliwości. Byli nieśmiali i zawstydzeni. Ale sześć osób przyszło i to już był sukces.

Na pierwszych zajęciach nie było jeszcze tablicy multimedialnej. Pamiętam, że zaczęłam spotkanie z nimi od nauki piosenki Beatlesów – Hello, Goodbye. Wybrałam ten utwór, gdyż melodia piosenki jest znana wszystkim, a tekst zawiera podstawowe słowa powitania i pożegnania . Z dużą radością słuchali tej piosenki i powtarzali pierwsze słowa po angielsku: Hello i Goodbye.

I tutaj warto podkreślić, że moi studenci to grupa zróżnicowana pod wieloma względami. Są to ludzie z różnych środowisk społecznych, o diametralnie innych doświadczeniach edukacyjnych i wiedzy ogólnej. Najstarsi mają za sobą ogrom doświadczeń wojennych i powojennych, a jednocześnie każdy z nich jest wielkim indywiduum. Różni ich też stopień sprawności nie tylko  intelektualnej, ale i ruchowej, wiek i cechy osobowościowe, procesy chorobowe oraz sposób starzenia się. Przygotowując lekcje, muszę brać pod uwagę to, że wraz z upływem lat u każdego człowieka słabnie wrażliwość zmysłów, maleje selektywność uwagi i zdolność jej koncentracji. Pojawiają się zaburzenia pamięci i pojawiają się ograniczenia w przetwarzaniu informacji. Nie przesądza to jednak o braku psychofizycznych możliwości w przyswajaniu nowej wiedzy i nabywaniu nowych kompetencji, czy też podejmowaniu różnego typu aktywności intelektualnej.

Ile osób przychodzi na zajęcia? I jak często się spotykacie?

Obecnie na zajęcia przychodzi od 10 do 12 osób. Widujemy się dwa razy w tygodniu. Każda lekcja trwa 60 minut i rozpoczyna się o 9.30 rano. Ludzki mózg najwięcej informacji przyswaja właśnie rano, między 6 a 13, oraz po południu między 15 a 21.Okres poranny to czas, kiedy  najlepiej działa nam pamięć krótkotrwała. Dlatego wybrałam taką, a nie inną porę dnia. Jest to idealna pora do przyswajania nowych informacji. Jeżeli jednak chcemy coś zapamiętać na dłużej lub przećwiczyć rzecz, której uczyliśmy się wcześniej, lepiej to zrobić po południu – wtedy aktywizuje się pamięć długotrwała. Dlatego moi Seniorzy chętnie robią sobie powtórki nowego materiału właśnie po południu.

Czego dowiedziała się pani o seniorach podczas pracy z nimi?

Pracując z seniorami poznałam wszystkie ich choroby i niesprawności. Zobaczyłam, jak dużo mają ograniczeń. Tym bardziej podziwiam tych ludzi, którzy przyszli i się zgłosili się na te zajęcia, bo to oznacza, że w każdym człowieku drzemie chęć poznania czegoś nowego, tylko nie każdy starszy człowiek ma możliwość i szansę na uświadomienie sobie tego. Dla nich podjęcie decyzji o rozpoczęciu nauki było wielkim wyzwaniem i dużą zmianą w ich dotychczasowym życiu.

Na moje pytanie, czy ktoś z nich uczył się wcześniej angielskiego, otrzymałam odpowiedź, że nie. Był to zatem ich prawdziwy debiut!

W tej grupie od razu moją uwagę zwróciła pani Irenka, która ma dzisiaj 96 lat. Do tej pory nie używa okularów, czyta kilka książek tygodniowo. Pani niezwykle inteligentna, dowcipna, pogodna, elegancka. Moja idolka. Chciałabym w jej wieku tak wyglądać, tak się zachowywać, mieć takie poczucie humoru, taką lekkość i otwartość na wszystko, co nowe. Pani Irenka spędza kilka dodatkowych godzin w tygodniu na powtarzaniu i utrwalaniu materiału z naszych lekcji. Angielski zdecydowanie zajął bardzo ważne miejsce w jej życiu.

W momencie gdy na zajęciach pojawiła się już tablica multimedialna, zobaczyłam, jakim jest dla seniorów dobrodziejstwem. Osoby z niedowidzeniem mogły z łatwością przeczytać powiększony na tablicy druk, osoby słabo słyszące dzięki nagłośnieniu mogły lepiej usłyszeć dźwięki nowego języka. Multimedialne, kolorowe aplikacje, filmy, możliwość edytowania obrazów – to nowe doświadczenia, których prawdopodobnie nie zaznaliby, gdyby nie nasz angielski.

Chociaż jestem metodykiem i zajmuję się nauczaniem tyle lat, sama się bardzo wiele od nich i nauczyłam. O każdym z moich senior students mogłabym opowiedzieć osobną historię.

Mam w tej grupie panią Basię, która jest osobą po dziecięcym porażeniu mózgowym. Jest na wózku inwalidzkim, niesprawna ruchowo, porozumiewanie się z nią po polsku jest bardzo trudne. Po kilku lekcjach, zaczęłam się z nią komunikować po angielsku. Zaczęłam rozumieć, co mówi w języku, którego dopiero zaczęła się uczyć! Oczywiście wszystko w bardzo prostych zwrotach typu: I want….Open….Close….Give me…. Ja zdecydowanie lepiej się z nią komunikuję po angielsku niż po polsku. Mało tego, przyjęłam ją do swojej grupy facebookowej, ponieważ to jest osoba, która używa komputera, i ona zaczęła pisać do mnie na Messengerze wiadomości po angielsku!

Najbardziej cieszy mnie fakt, że ten nasz angielski zaczął w pewnym momencie odmieniać ich życie i ich podejście do rzeczywistości. Od pracowników słyszę, że na lekcję czekają już pół godziny wcześniej. Wyposażyłam ich w piękne, kolorowe segregatory i oni je ze sobą z dumą noszą, ponieważ to jest też jakiś symbol i wyznacznik przynależności do grupy – do grupy studentów języka angielskiego.

Rozumiem, że w tych segregatorach noszą swoje materiały?

Tak, na każde zajęcia przygotowuję dla nich handouty. To jest też oddzielny temat – myślę już o stworzeniu podręcznika dla tej grupy wiekowej.

Jest wiele podręczników dla osób dorosłych, ale osoby w tym wieku potrzebują materiałów szczególnie czytelnych  – z tematyką, która ich zainteresuje i ich dotyczy. Materiały muszą być przejrzyste i dawać im poczucie bezpieczeństwa.

W przygotowanych materiałach przeważają elementy metody gramatyczno-translacyjnej. Większość z moich senior students uczyła się kiedyś języka rosyjskiego i większość z nich czuje  potrzebę dokładnego zrozumienia każdego wyrazu, każdej cząstki zdania.

Staram się, by materiały były w kolorze. Porządek i logika oraz spiralny rozwój słownictwa z dużą ilością powtórzeń, to cechy wiodące tych materiałów. Każdy uczestnik mojego kursu otrzymuje skondensowaną „dawkę” nowego materiału językowego po każdej lekcji, by w wolnym czasie móc do niego powrócić, powtórzyć i utrwalić go. A jak wiemy, seniorzy czasu wolnego mają bardzo dużo.

Pani Irenka kiedyś mi powiedziała: „pani Aniu, ja tak sobie ćwiczę ten angielski popołudniami, bo język trzeba ćwiczyć”. Sama układa autorskie wypowiedzi pisemne, składając zdania z naszych lekcji w jedną całość. Ich treść niejednokrotnie jest zabawna.

To eksperymentowanie z językiem sprawia jej wielką frajdę. Jest to jednocześnie dla mnie niemałym zaskoczeniem, że człowiek w tym wieku jest nie tylko odtwórczy ale stał się kreatywny. Mogę nawet pokazać pani film!

Wcześniej pokazywała mi Pani nagranie z prezentacją zajęć. Jak obserwowałam uczestników, miałam wrażenie, że oni są przeszczęśliwi.

To prawda. Mają wielką frajdę z tych zajęć. To trzeba po prostu zobaczyć obserwując zajęcia.

I warto pamiętać, że tutaj nie chodzi o to, jak duże partie materiału będą w stanie opanować w sposób trwały. Tutaj najważniejsze jest spotkanie człowieka z człowiekiem i spędzenie czasu w sposób dla nich przyjemny.

Te lekcje nie mogą być dla nich stresujące, nie mogą być żadnym obciążeniem.

Senior wywołany do tablicy, czujący jakąś presję, to w zasadzie uczeń stracony. Nie wolno takich osób absolutnie wypytywać i przepytywać. Powtórki zawsze robię wspólnie, chórem. Powtarzam im, że jeśli ktoś chce, to może powtarzać, a jeśli ktoś nie czuje się na siłach, to nie. Zero przymusu. Tylko i wyłącznie frajda i przyjemność. Wtedy też możemy zaobserwować tę radość z postępów i z tego, że „coś jeszcze umiem, coś potrafię”. Na początku wielu z nich wierzyło w to, że nic już nie są w stanie zrobić, „bo przecież w tym wieku……..”.

Jakie metody stosuje pani najczęściej w trakcie pracy z tą grupą?

W pracy z seniorami stosuję podobne metody jak w pracy z dziećmi. W prezentacji nowego słownictwa doskonale sprawdzają się animowane rymowanki. Seniorzy bardzo je lubią. Dużo śpiewamy.  Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa uczących się, klarowność przekazu, ładna i kolorowa grafika, piosenka, nie za szybkie tempo prezentacji… Przy tym wszystkim nie można jednak zapomnieć, że to dorośli ludzie i jako takich trzeba ich traktować. Nie można się zwracać do nich w sposób infantylny, bo poczują się urażeni. Zresztą dzieci też tego nie lubią.

Organizując zajęcia dla tej grupy, muszę pamiętać o wielu rzeczach – ich ograniczeniach, stanach emocjonalnych, sympatiach i antypatiach. Musiałam czasem zrezygnować z aktywności w parach, ponieważ zdarzało się, że obok siebie, w trakcie zajęć, usiadły dwie osoby, które za sobą nie przepadały. W takiej sytuacji nie chciały wspólnie pracować.

Ale po pewnym czasie, od pracowników domu, usłyszałam, że moi seniorzy zaczęli się lubić. Grupa się zintegrowała, zaczęli być życzliwsi, bardziej uprzejmi, zaczęli rozmawiać ze sobą na tematy dotyczące naszych zajęć, konsultują się ze sobą i okazało się nagle, że ten angielski wypełnił ich wolny czas – nie tylko na zajęciach.

Wracając do formy prowadzenia zajęć – moi uczniowie bardzo lubią czytać. Przerobiliśmy już wszystkie czytanki z moich książek. Bardzo ważne jest to, żeby zawsze przygotowywać im teksty dwujęzyczne, z wyodrębnionymi i przetłumaczonymi słowami albo całymi zwrotami. Bez tego czują się zagubieni.

Jeśli zaś chodzi o słownictwo, to tak jak już wspominałam, zaczynaliśmy naukę od bardzo prostych rymowanek z mojego autorskiego programu Happy Words. Zauważyłam, że ten program bardzo przypadł im do gustu. Lubią animacje i kolorowe ilustracje. Czy na starość dziecinniejemy??? – to jest pytanie otwarte. Ale ja widzę po reakcjach, po minach, że taka forma przekazu po prostu im się podoba.

Może po prostu przestajemy się w pewnym momencie przejmować?

Może tak właśnie jest…

Co jeszcze jest ważne – dzięki temu, że seniorzy uczęszczają na kurs angielskiego, mają możliwość zobaczenia rzeczy, których inaczej nigdy by nie poznali, np. proste czynności na tablicy multimedialnej jak pisanie, czy zakreślanie.

Nasze spotkania zachęciły niektórych  również do tego, by poznać bliżej obsługę komputera.

Po obejrzeniu filmu Alive Inside zaczęłam przygotowywać dla moich seniorów teksty prostych piosenek, szlagierów z czasów ich młodości, np. Paula Anki, Plattersów czy Elvisa Presleya i znowu obserwowałam ich reakcje. Byli zachwyceni! Oni bardzo lubią śpiewać. Najnowsze badania sugerują, że śpiew w grupie jest najbardziej transformacyjny, ożywczy i podnoszący na duchu. Wyzwala same dobre uczucia. Śpiewanie razem pozwala budować wspólnotę. Wspólne śpiewanie podobno nawet harmonizuje bicie serca, a więc ma działanie pro-zdrowotne. Zauważyłam, że moi Seniorzy bardzo szybko uczą się starych szlagierów po angielsku, ponieważ piosenka i  melodia która była im już znana, zaczęła przywoływać miłe wspomnienia. Radość płynąca ze zrozumienia tekstu, bardzo poprawia ich samopoczucie.

Jeden pan, w trakcie nauki piosenki Only you, pokazał mi swoje zdjęcie, z czasów młodości i opowiedział romantyczną historię związaną z tą piosenką. Był bardzo szczęśliwy, że na stare lata mógł zrozumieć słowa piosenki, która z jakiś powodów była dla niego ważna.

Teraz, przygotowując zajęcia, głównie bazuję na szlagierach z lat 50-tych i 60-tych i to jest bardzo udany eksperyment. Zauważyłam, że śpiewanie starych szlagierów czyni moich uczniów szczęśliwszymi. Śpiew podobno uwalnia endorfiny i oksytocynę, które z kolei łagodzą niepokój i stres i są silnie powiązane z poczuciem zaufania i poczucia jedności. Śpiew bardzo pomaga ludziom cierpiącym na depresję, zmniejsza poczucie samotności i pozostawia ich w dobrym nastroju, dlatego zawsze na zakończenie lekcji śpiewamy wspólnie piosenkę Louisa Armstronga What a Wonderful World. Za każdym razem jest to bardzo wzruszające przeżycie.

Zorganizowałam też dla moich uczniów spotkanie ze znajomym Anglikiem. I moim wielkim marzeniem, chociaż jeszcze nie wiem jak to zrobię, jest zabrać ich do Londynu. To by było takie piękne zwieńczenie tej nauki. Oczywiście nawet nie myślimy o zakończeniu nauki – lekcje  będziemy kontynuować jak długo się da.

Wspomniała pani o tym, że tablica interaktywna, na której pracujecie, okazała się być świetnym narzędziem dla osób w tym wieku. Czy jest wykorzystywana w jeszcze jakiś inny sposób?

Tak, wykorzystywana jest do różnego rodzaju pokazów filmowych np. multimedialnych podróży po świecie. Mój syn przygotował dla nich serię takich prezentacji. Dzięki temu mogli odwiedzić Meksyk, Japonię, Stany Zjednoczone, Emiraty Arabskie i wiele innych ciekawych zakątków świata, których prawdopodobnie nie zdążą już zobaczyć osobiście.

Czy uważa pani, że każdy, niezależnie od wieku, może się zacząć skutecznie uczyć języka obcego?

Zdecydowanie tak! Jeszcze kilkadziesiąt lat temu powszechnie uważano, że wraz z upływem lat trudniej jest przyswoić drugi język. Dzisiaj, dzięki najnowszym badaniom mózgu wiemy, że nasz mózg wykazuje ciągłą gotowość i chęć do uczenia się! Co więcej – osoby dorosłe mają przewagę nad dziećmi w procesie uczenia się języka chociażby z powodu lepiej rozwiniętych struktur mózgu które są odpowiedzialne za procesy językowe, rozumienie relacji semantycznych czy też  wrażliwość na gramatykę. Szczególnie w zakresie słownictwa i struktur językowych dorośli wykazują większą sprawność w uczeniu się niż dzieci. To są same dobre wiadomości dla seniorów!

Co wydaje się Pani najtrudniejsze w pracy z seniorami?

Najcięższe są sytuacje, gdy się dowiaduję, że ktoś zachorował. Trudne są chwile, gdy dowiaduję się, że ktoś zmarł. Na przestrzeni tych ostatnich 2 lat, pożegnałam już kilka osób z mojej grupy. Jest to naturalna kolej rzeczy, ale zawsze bardzo trudno się z tym pogodzić. Ostatnio odszedł pan Ferdynand. Malował piękne akwarele i grał na organkach. To było jego hobby. Dostałam od niego dwa obrazki z kwiatami. Została pamiątka. Chodziłam go odwiedzać, kiedy już nie mógł przychodzić na te lekcje. To są najtrudniejsze chwile….

Dla pani jest to działalność charytatywna. A czy myślała pani o jakimś rozszerzeniu tej działalności? Stworzeniu grupy wolontariuszy, którzy zajmowaliby się rozbudową tego projektu?

Myślę o tym. Myślę też o tym, by zainteresować tematem inne domy pomocy społecznej. Jeszcze nie wiem jak mogę to zrobić, ale może z jakąś pomocą medialną uda się…Mnie najbardziej zależy na tym, żeby społeczeństwo zaczęło patrzeć na ludzi starszych jak na ludzi sobie równych. Seniorzy często mają jeszcze ogromny potencjał w sobie, mają chęć bycia komuś potrzebnym i ważnym dla innych.

Wśród tej grupy – nawet 80+ 90+ są ludzie, od których możemy się jeszcze bardzo dużo nauczyć.

Bardzo chętnie podzielę się swoim doświadczeniem z każdym, kto będzie zainteresowany tym tematem. Gdy jesteśmy młodzi, nie myślimy o tym, że my też będziemy kiedyś seniorami. Aktywizowanie ludzi w podeszłym wieku  jest naprawdę ważne.. Przykładem na to, jest bardzo wzruszający list od pani Irenki w którym pisze tak: „Cieszę się, że doczekałam czasu, gdy zorganizowano nam naukę języka angielskiego. Do nauki podchodzę z ogromnym entuzjazmem. Cóż za radość, że czekają na mnie teksty i książki naszej wykładowczyni, która stwarza nam doskonałe warunki do łatwiejszego przyswajania przez nasze leciwe komórki mózgowe novum, jakim jest obcy język.”

Okazuje się, że w każdym wieku można obudzić się, obudzić się do edukacji, do nauki, do podjęcia nowego wyzwania. Inna pani – pani Lucynka, lat 87 – która na początku przychodziła na zajęcia z nastawieniem „na nie”: Ja nie potrafię, ja nie będę tego robić, nie! Jak takie nadąsane dziecko. Teraz, gdybym miała wskazać ambasadora mojej grupy seniorów, to byłaby to właśnie pani Lucynka. Gdy poczuła u siebie zmianę i zaczęła czerpać przyjemność z nauki, nagle zaczęła innych zwoływać na zajęcia: „Chodźcie na ten angielski, chodźcie. Ja w domu się nic nie uczę, ja wszystko zapamiętuję na lekcji!” Jest radość! Jest satysfakcja! Jest poprawa nastroju i nastawienia do świata!

Czy są sytuacje, że uczniowie są zmęczeni, zdenerwowani, coś się stało i zajęcia nie odbywają się tak jak normalnie?

Zdarza się tak, oczywiście. Seniorzy także mają swoje problemy i tymi problemami żyją, więc są czasem w różnych nastrojach. Tak, jak my wszyscy. Każdy może mieć lepszy lub gorszy dzień. Ale generalnie nasze zajęcia przebiegają w bardzo serdecznej atmosferze. Bardzo się lubimy. Staram się, żeby nie brakowało na lekcjach humoru.

Wspomniała pani, że na pewno nie zakończy tych spotkań. Dlaczego?

Wcześniej myślałam, że rozpocznę ten kurs, a później oddam tę grupę jednemu z moich studentów. Szybko zdałam sobie jednak sprawę z tego, że nawiązała się między nami specjalna więź. Zostałam obdarowana dużym zaufaniem. Mam świadomość, że gdybym ich zostawiła, to oni by przestali chodzić na angielski. I nie dlatego, że ja jestem najlepszą nauczycielką angielskiego, tylko dlatego, że bardzo się do mnie przyzwyczaili. Nie wiem, czy łatwo zaakceptowaliby inną osobę. Budowanie zaufania w tym wieku zajmuje wiele czasu i to jest ważny aspekt zajęć z ludźmi w sędziwym wieku. Jak się podejmie takie wyzwanie, to trzeba mieć świadomość, że trzeba je odpowiedzialnie kontynuować.

Już na zakończenie – co by pani powiedziała osobom, które chciałyby podjąć podobne wyzwanie, czyli zacząć uczyć seniorów?

Bardzo namawiam wszystkich, by zaczęli uczyć angielskiego swoje babcie, dziadków, ciocie i wujków, sąsiadów, a może właśnie seniorów z Domu Opieki Społecznej? Przez te dwa lata pracy z seniorami zauważyłam, że nauka języka obcego w późnej fazie życia  jest skutecznym lekarstwem na zły stan zdrowia zarówno psychicznego jak i fizycznego. Wypełnia wolny czas, daje satysfakcję i poczucie przynależności do nowej grupy. To są bardzo ważne czynniki, które wpływają na stan ducha. Badania mówią, że nauka języka spowalnia postępowanie choroby Alzheimera i działa terapeutycznie na mózg. Pamiętajmy również o tym, że starsi ludzie są bardzo wrażliwi i napotykają na wiele przeszkód. Często brak im wiary we własne możliwości, tkwią w stereotypach, boją się popełniania błędów, boją się ośmieszenia przed innymi. Są wycofani, a osłabiony wzrok, czy słuch są dokuczliwe. Dlatego do każdego studenta w starszym wieku należy podchodzić indywidualnie, z dużą dozą empatii i wyrozumiałości. Głównym celem takich zajęć powinno być zapewnienie im maksymalnego komfortu emocjonalnego na lekcjach, a nauka powinna być tylko źródłem przyjemności i zadowolenia. Spieszmy się  uczyć seniorów bo to wielka frajda nie tylko dla nich, ale i dla lektora!

Na zakończenie naszego spotkania chciałabym oddać głos mojej 96-letniej uczennicy, Pani Irence:

Jeśli uważasz, że rozpoczęcie nauki języka obcego w wieku 70, 80, a nawet 90+ nie jest możliwe - jesteś w błędzie! O tym, jak nauka angielskiego w późnej fazie życia dała siłę intelektualną i stała się antidotum na osamotnienie i monotonię życia w Domu Pomocy Społecznej, opowie moja dzisiejsza rozmówczyni - Anna Wieczorek.

Kiedy myślimy o osobach starszych, zazwyczaj w głowie pojawia się nam obraz człowieka, który w swoim życiu doświadczył już wszystkiego, co było mu pisane – miał czas cieszyć się młodością, doświadczył pracy zawodowej i poznał smak wychowania dzieci. Gdzieś, w naszej świadomości panuje przekonanie, że osoby, które mają ponad 70 czy 80 lat powinny interesować się jedynie robieniem domowych przetworów i rozwiązywaniem krzyżówek. I to też tylko wtedy, gdy są jeszcze w stanie samodzielnie wstać z łóżka.

W naszym społeczeństwie nieustannie pogłębia się problem związany z wykluczeniem osób starszych. Skupiamy się na dzieciach, nazywając je „przyszłością narodu”. Myślimy o własnym rozwoju i budowaniu naszej kariery. Zapominamy jednak często o osobach starszych, którym ciężko jest się przystosować do gwałtownie postępujących zmian obyczajowych oraz technologicznych.

Moja dzisiejsza rozmówczyni, Anna Wieczorek, postanowiła zmienić sytuację seniorów z Domu Pomocy Społecznej im. Matysiaków na warszawskiej Saskiej Kępie. Jak? Zaczęła ich uczyć angielskiego! I już od dwóch lat udowadnia sobie i innym, że nauka ma zbawienny wpływ na kondycję psychiczną każdego z nas, a zajęcia lekcyjne potrafią znacznie poprawić stan zdrowia seniorów oraz dać im poczucie spełnienia i szczęścia.

Pani Anno, spotykamy się dzisiaj, żeby porozmawiać o nauczaniu seniorów. Tak się jednak składa, że specjalizuje się Pani w nauczaniu zupełnie innej grupy wiekowej. Wiem również, że jest Pani autorką wielu publikacji.

Tak. Od niemal trzydziestu lat pracuję głównie z dziećmi i młodzieżą. Prowadzę też szkolenia dla nauczycieli, ale moją największą pasją jest uczenie dzieci. Dla tej grupy wiekowej piszę i wydaję książki.

W roku 1998 wydawnictwo PWN wydało mój pierwszy podręcznik pt.  Bingo. Słyszę, że seria ta nadal cieszy się sympatią wielu nauczycieli.

W chwili obecnej prowadzę też własne wydawnictwo. Obecnie pracuję nad nową serią, której bohaterem jest piesek Bingo Boy – mały przyjaciel dzieci, który pomaga im uczyć się języka angielskiego.

Nieustannie uczę, gdyż nie wyobrażam sobie tworzenia materiałów dydaktycznych bez pracy z dziećmi. Świat ciągle się zmienia i te dzieci, które uczę dzisiaj, są zupełnie inne od tych, które uczyłam dwadzieścia lat temu. Rozwój technologii zmienił rzeczywistość szkolną i w pewnym zakresie metodykę nauczania. Staram się podążać za nowymi technologiami, aczkolwiek nadal uważam, że żadna aplikacja na tablet lub tablicę multimedialną nie zastąpi czynnika ludzkiego, czyli nauczyciela, który będzie potrafił zachwycić uczniów swoim przedmiotem.

Praca twórcza jest wpisana w moje działania zawodowe. Nieustannie poszukuję nowych pomysłów i inspiracji. Nowych wyzwań. Tak też trafiła do mnie moja niecodzienna grupa uczniów.

Muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona, jak dowiedziałam się w jakim wieku jest grupa seniorów, którą się Pani zajmuje. Może opowie Pani o tym, jak to się stało, że podjęła się Pani takiego wyzwania?

Powiem szczerze, że i dla mnie to było duże zaskoczenie.

Wydaje mi się nawet, że moi seniorzy to najstarsza grupa studentów angielskiego w Polsce! To zawsze budzi ogromne zdziwienie wśród osób z którymi rozmawiam na temat zajęć z moimi seniorami – jak ludzie mający ponad osiemdziesiąt czy dziewięćdziesiąt lat mogą dopiero zaczynać uczyć się języka obcego od podstaw?

W listopadzie ubiegłego roku poprowadziłam na ten temat prezentację na konferencji Edunation „Uczę dorosłych”. Zatytułowałam ją ‘It’s now or never – teraz albo nigdy.’ Ku mojemu zdziwieniu, nauczyciele wykazali wielkie zainteresowanie tym tematem, a największe zaskoczenie wywołał slajd, na którym pokazałam moją najmłodszą i najstarszą uczennicę. Nikt nie mógł przypuszczać, że różnica wieku między nimi wynosi aż 90 lat!

A jak to wszystko się zaczęło? To był trochę przypadek, na który złożyło się kilka elementów. Pierwsza sytuacja, która dała mi do myślenia dotyczy mojego teścia, człowieka po osiemdziesiątce, szalenie aktywnego umysłowo. Z doktoratem. Pan, który całe życie uczył się czegoś nowego i całe życie zajmował się nauką. Kiedyś zajrzał do mojej pracowni językowej, i zobaczył wyświetlany na tablicy multimedialnej obraz. Obraz z programu do nauki angielskiego dla dzieci, opatrzony jakąś rymowanką. Pamiętam, że z zachwytem powiedział:  „Oj Aniu, gdyby za moich czasów były takie tablice i takie piękne kolorowe obrazki, to ja bym się szybko nauczył tego angielskiego!”. Dla mnie był to pierwszy impuls i sygnał, że starszych ludzi, ludzi po osiemdziesiątce może jeszcze interesować nauka języka angielskiego.

W naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że ludzie starsi nie powinni być zbyt aktywni. Sami spisujemy na straty naszych seniorów, mówiąc im: „no po co się będziesz uczył, no po co będziesz wychodził z domu,  lepiej siedź w fotelu i się nie ruszaj”. A to jest największy błąd! Pozbawianie seniorów możliwości aktywnego życia przyczynia się niestety do osłabienia ich ogólnej kondycji! Obecnie dostępnych jest wiele badań naukowych, które pokazują, że uczenie się i rozwijanie różnych kompetencji jest absolutnie niezbędne dla zdrowia psychicznego i fizycznego. I tym jest właśnie lifelong learning, czyli uczenie się przez całe życie, które należy propagować i kultywować!

Drugim impulsem była reklama telewizyjna Allegro przedstawiająca starszego pana, który zaczyna uczyć się języka angielskiego po to, by pojechać za granicę na święta, w odwiedziny do swojej anglojęzycznej wnuczki i powiedzieć jej po angielsku, że ją kocha. Ten film bardzo mnie rozczulił i utwierdził w przekonaniu, że w każdym wieku można pokonywać bariery, by osiągnąć upragniony cel.

Tak narodził się w mojej głowie pomysł, by zaproponować naukę języka angielskiego moim sąsiadom, czyli mieszkańcom  Domu Pomocy Społecznej im. Matysiaków na warszawskiej Saskiej Kępie. Umówiłam się zatem na spotkanie z dyrekcją tego domu. Na początku spotkałam się z pewnym powątpiewaniem czy aby na pewno to jest dobry pomysł….

Powątpiewaniem w to, że takim ludziom może się jeszcze chcieć, tak?

Że im się może jeszcze chcieć, i że to może mieć jakiś sens. Ale ja byłam uparta, pana dyrektora zaprosiłam do siebie. Zaprezentowałam mu możliwości tablicy multimedialnej, a on z zachwytem powiedział: „Jakie to fajne! Wie pani co, to może jednak spróbujemy”. Tablicę multimedialną ufundował nam Klub Rotary Warszawa-City w ramach projektu edukacyjnego ‘Good Start.’ Kolejnym krokiem było zwerbowanie uczniów. Jak namówić ich na naukę? Pomogli mi w tym pracownicy DPS. Warto jeszcze powiedzieć, że na ok. 100 mieszkańców, tylko ok. 40 jest mobilnych i porusza się o własnych siłach, często z pomocą laski, chodzika lub wózka.

No właśnie – jak wyglądały pierwsze zajęcia?

Pamiętam że na pierwsze zajęcia, przyszło sześć osób. Moi nowi uczniowie byli trochę przestraszeni i wycofani, ale też bardzo zaciekawieni.

Myślę, że podchodzili do tej nowej sytuacji  z lekkim przymrużeniem oka. Angielski? Nauka w naszym wieku? Chyba już nie ten czas…. Mieli dużo wątpliwości. Byli nieśmiali i zawstydzeni. Ale sześć osób przyszło i to już był sukces.

Na pierwszych zajęciach nie było jeszcze tablicy multimedialnej. Pamiętam, że zaczęłam spotkanie z nimi od nauki piosenki Beatlesów – Hello, Goodbye. Wybrałam ten utwór, gdyż melodia piosenki jest znana wszystkim, a tekst zawiera podstawowe słowa powitania i pożegnania . Z dużą radością słuchali tej piosenki i powtarzali pierwsze słowa po angielsku: Hello i Goodbye.

I tutaj warto podkreślić, że moi studenci to grupa zróżnicowana pod wieloma względami. Są to ludzie z różnych środowisk społecznych, o diametralnie innych doświadczeniach edukacyjnych i wiedzy ogólnej. Najstarsi mają za sobą ogrom doświadczeń wojennych i powojennych, a jednocześnie każdy z nich jest wielkim indywiduum. Różni ich też stopień sprawności nie tylko  intelektualnej, ale i ruchowej, wiek i cechy osobowościowe, procesy chorobowe oraz sposób starzenia się. Przygotowując lekcje, muszę brać pod uwagę to, że wraz z upływem lat u każdego człowieka słabnie wrażliwość zmysłów, maleje selektywność uwagi i zdolność jej koncentracji. Pojawiają się zaburzenia pamięci i pojawiają się ograniczenia w przetwarzaniu informacji. Nie przesądza to jednak o braku psychofizycznych możliwości w przyswajaniu nowej wiedzy i nabywaniu nowych kompetencji, czy też podejmowaniu różnego typu aktywności intelektualnej.

Ile osób przychodzi na zajęcia? I jak często się spotykacie?

Obecnie na zajęcia przychodzi od 10 do 12 osób. Widujemy się dwa razy w tygodniu. Każda lekcja trwa 60 minut i rozpoczyna się o 9.30 rano. Ludzki mózg najwięcej informacji przyswaja właśnie rano, między 6 a 13, oraz po południu między 15 a 21.Okres poranny to czas, kiedy  najlepiej działa nam pamięć krótkotrwała. Dlatego wybrałam taką, a nie inną porę dnia. Jest to idealna pora do przyswajania nowych informacji. Jeżeli jednak chcemy coś zapamiętać na dłużej lub przećwiczyć rzecz, której uczyliśmy się wcześniej, lepiej to zrobić po południu – wtedy aktywizuje się pamięć długotrwała. Dlatego moi Seniorzy chętnie robią sobie powtórki nowego materiału właśnie po południu.

Czego dowiedziała się pani o seniorach podczas pracy z nimi?

Pracując z seniorami poznałam wszystkie ich choroby i niesprawności. Zobaczyłam, jak dużo mają ograniczeń. Tym bardziej podziwiam tych ludzi, którzy przyszli i się zgłosili się na te zajęcia, bo to oznacza, że w każdym człowieku drzemie chęć poznania czegoś nowego, tylko nie każdy starszy człowiek ma możliwość i szansę na uświadomienie sobie tego. Dla nich podjęcie decyzji o rozpoczęciu nauki było wielkim wyzwaniem i dużą zmianą w ich dotychczasowym życiu.

Na moje pytanie, czy ktoś z nich uczył się wcześniej angielskiego, otrzymałam odpowiedź, że nie. Był to zatem ich prawdziwy debiut!

W tej grupie od razu moją uwagę zwróciła pani Irenka, która ma dzisiaj 96 lat. Do tej pory nie używa okularów, czyta kilka książek tygodniowo. Pani niezwykle inteligentna, dowcipna, pogodna, elegancka. Moja idolka. Chciałabym w jej wieku tak wyglądać, tak się zachowywać, mieć takie poczucie humoru, taką lekkość i otwartość na wszystko, co nowe. Pani Irenka spędza kilka dodatkowych godzin w tygodniu na powtarzaniu i utrwalaniu materiału z naszych lekcji. Angielski zdecydowanie zajął bardzo ważne miejsce w jej życiu.

W momencie gdy na zajęciach pojawiła się już tablica multimedialna, zobaczyłam, jakim jest dla seniorów dobrodziejstwem. Osoby z niedowidzeniem mogły z łatwością przeczytać powiększony na tablicy druk, osoby słabo słyszące dzięki nagłośnieniu mogły lepiej usłyszeć dźwięki nowego języka. Multimedialne, kolorowe aplikacje, filmy, możliwość edytowania obrazów – to nowe doświadczenia, których prawdopodobnie nie zaznaliby, gdyby nie nasz angielski.

Chociaż jestem metodykiem i zajmuję się nauczaniem tyle lat, sama się bardzo wiele od nich i nauczyłam. O każdym z moich senior students mogłabym opowiedzieć osobną historię.

Mam w tej grupie panią Basię, która jest osobą po dziecięcym porażeniu mózgowym. Jest na wózku inwalidzkim, niesprawna ruchowo, porozumiewanie się z nią po polsku jest bardzo trudne. Po kilku lekcjach, zaczęłam się z nią komunikować po angielsku. Zaczęłam rozumieć, co mówi w języku, którego dopiero zaczęła się uczyć! Oczywiście wszystko w bardzo prostych zwrotach typu: I want….Open….Close….Give me…. Ja zdecydowanie lepiej się z nią komunikuję po angielsku niż po polsku. Mało tego, przyjęłam ją do swojej grupy facebookowej, ponieważ to jest osoba, która używa komputera, i ona zaczęła pisać do mnie na Messengerze wiadomości po angielsku!

Najbardziej cieszy mnie fakt, że ten nasz angielski zaczął w pewnym momencie odmieniać ich życie i ich podejście do rzeczywistości. Od pracowników słyszę, że na lekcję czekają już pół godziny wcześniej. Wyposażyłam ich w piękne, kolorowe segregatory i oni je ze sobą z dumą noszą, ponieważ to jest też jakiś symbol i wyznacznik przynależności do grupy – do grupy studentów języka angielskiego.

Rozumiem, że w tych segregatorach noszą swoje materiały?

Tak, na każde zajęcia przygotowuję dla nich handouty. To jest też oddzielny temat – myślę już o stworzeniu podręcznika dla tej grupy wiekowej.

Jest wiele podręczników dla osób dorosłych, ale osoby w tym wieku potrzebują materiałów szczególnie czytelnych  – z tematyką, która ich zainteresuje i ich dotyczy. Materiały muszą być przejrzyste i dawać im poczucie bezpieczeństwa.

W przygotowanych materiałach przeważają elementy metody gramatyczno-translacyjnej. Większość z moich senior students uczyła się kiedyś języka rosyjskiego i większość z nich czuje  potrzebę dokładnego zrozumienia każdego wyrazu, każdej cząstki zdania.

Staram się, by materiały były w kolorze. Porządek i logika oraz spiralny rozwój słownictwa z dużą ilością powtórzeń, to cechy wiodące tych materiałów. Każdy uczestnik mojego kursu otrzymuje skondensowaną „dawkę” nowego materiału językowego po każdej lekcji, by w wolnym czasie móc do niego powrócić, powtórzyć i utrwalić go. A jak wiemy, seniorzy czasu wolnego mają bardzo dużo.

Pani Irenka kiedyś mi powiedziała: „pani Aniu, ja tak sobie ćwiczę ten angielski popołudniami, bo język trzeba ćwiczyć”. Sama układa autorskie wypowiedzi pisemne, składając zdania z naszych lekcji w jedną całość. Ich treść niejednokrotnie jest zabawna.

To eksperymentowanie z językiem sprawia jej wielką frajdę. Jest to jednocześnie dla mnie niemałym zaskoczeniem, że człowiek w tym wieku jest nie tylko odtwórczy ale stał się kreatywny. Mogę nawet pokazać pani film!

Wcześniej pokazywała mi Pani nagranie z prezentacją zajęć. Jak obserwowałam uczestników, miałam wrażenie, że oni są przeszczęśliwi.

To prawda. Mają wielką frajdę z tych zajęć. To trzeba po prostu zobaczyć obserwując zajęcia.

I warto pamiętać, że tutaj nie chodzi o to, jak duże partie materiału będą w stanie opanować w sposób trwały. Tutaj najważniejsze jest spotkanie człowieka z człowiekiem i spędzenie czasu w sposób dla nich przyjemny.

Te lekcje nie mogą być dla nich stresujące, nie mogą być żadnym obciążeniem.

Senior wywołany do tablicy, czujący jakąś presję, to w zasadzie uczeń stracony. Nie wolno takich osób absolutnie wypytywać i przepytywać. Powtórki zawsze robię wspólnie, chórem. Powtarzam im, że jeśli ktoś chce, to może powtarzać, a jeśli ktoś nie czuje się na siłach, to nie. Zero przymusu. Tylko i wyłącznie frajda i przyjemność. Wtedy też możemy zaobserwować tę radość z postępów i z tego, że „coś jeszcze umiem, coś potrafię”. Na początku wielu z nich wierzyło w to, że nic już nie są w stanie zrobić, „bo przecież w tym wieku……..”.

Jakie metody stosuje pani najczęściej w trakcie pracy z tą grupą?

W pracy z seniorami stosuję podobne metody jak w pracy z dziećmi. W prezentacji nowego słownictwa doskonale sprawdzają się animowane rymowanki. Seniorzy bardzo je lubią. Dużo śpiewamy.  Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa uczących się, klarowność przekazu, ładna i kolorowa grafika, piosenka, nie za szybkie tempo prezentacji… Przy tym wszystkim nie można jednak zapomnieć, że to dorośli ludzie i jako takich trzeba ich traktować. Nie można się zwracać do nich w sposób infantylny, bo poczują się urażeni. Zresztą dzieci też tego nie lubią.

Organizując zajęcia dla tej grupy, muszę pamiętać o wielu rzeczach – ich ograniczeniach, stanach emocjonalnych, sympatiach i antypatiach. Musiałam czasem zrezygnować z aktywności w parach, ponieważ zdarzało się, że obok siebie, w trakcie zajęć, usiadły dwie osoby, które za sobą nie przepadały. W takiej sytuacji nie chciały wspólnie pracować.

Ale po pewnym czasie, od pracowników domu, usłyszałam, że moi seniorzy zaczęli się lubić. Grupa się zintegrowała, zaczęli być życzliwsi, bardziej uprzejmi, zaczęli rozmawiać ze sobą na tematy dotyczące naszych zajęć, konsultują się ze sobą i okazało się nagle, że ten angielski wypełnił ich wolny czas – nie tylko na zajęciach.

Wracając do formy prowadzenia zajęć – moi uczniowie bardzo lubią czytać. Przerobiliśmy już wszystkie czytanki z moich książek. Bardzo ważne jest to, żeby zawsze przygotowywać im teksty dwujęzyczne, z wyodrębnionymi i przetłumaczonymi słowami albo całymi zwrotami. Bez tego czują się zagubieni.

Jeśli zaś chodzi o słownictwo, to tak jak już wspominałam, zaczynaliśmy naukę od bardzo prostych rymowanek z mojego autorskiego programu Happy Words. Zauważyłam, że ten program bardzo przypadł im do gustu. Lubią animacje i kolorowe ilustracje. Czy na starość dziecinniejemy??? – to jest pytanie otwarte. Ale ja widzę po reakcjach, po minach, że taka forma przekazu po prostu im się podoba.

Może po prostu przestajemy się w pewnym momencie przejmować?

Może tak właśnie jest…

Co jeszcze jest ważne – dzięki temu, że seniorzy uczęszczają na kurs angielskiego, mają możliwość zobaczenia rzeczy, których inaczej nigdy by nie poznali, np. proste czynności na tablicy multimedialnej jak pisanie, czy zakreślanie.

Nasze spotkania zachęciły niektórych  również do tego, by poznać bliżej obsługę komputera.

Po obejrzeniu filmu Alive Inside zaczęłam przygotowywać dla moich seniorów teksty prostych piosenek, szlagierów z czasów ich młodości, np. Paula Anki, Plattersów czy Elvisa Presleya i znowu obserwowałam ich reakcje. Byli zachwyceni! Oni bardzo lubią śpiewać. Najnowsze badania sugerują, że śpiew w grupie jest najbardziej transformacyjny, ożywczy i podnoszący na duchu. Wyzwala same dobre uczucia. Śpiewanie razem pozwala budować wspólnotę. Wspólne śpiewanie podobno nawet harmonizuje bicie serca, a więc ma działanie pro-zdrowotne. Zauważyłam, że moi Seniorzy bardzo szybko uczą się starych szlagierów po angielsku, ponieważ piosenka i  melodia która była im już znana, zaczęła przywoływać miłe wspomnienia. Radość płynąca ze zrozumienia tekstu, bardzo poprawia ich samopoczucie.

Jeden pan, w trakcie nauki piosenki Only you, pokazał mi swoje zdjęcie, z czasów młodości i opowiedział romantyczną historię związaną z tą piosenką. Był bardzo szczęśliwy, że na stare lata mógł zrozumieć słowa piosenki, która z jakiś powodów była dla niego ważna.

Teraz, przygotowując zajęcia, głównie bazuję na szlagierach z lat 50-tych i 60-tych i to jest bardzo udany eksperyment. Zauważyłam, że śpiewanie starych szlagierów czyni moich uczniów szczęśliwszymi. Śpiew podobno uwalnia endorfiny i oksytocynę, które z kolei łagodzą niepokój i stres i są silnie powiązane z poczuciem zaufania i poczucia jedności. Śpiew bardzo pomaga ludziom cierpiącym na depresję, zmniejsza poczucie samotności i pozostawia ich w dobrym nastroju, dlatego zawsze na zakończenie lekcji śpiewamy wspólnie piosenkę Louisa Armstronga What a Wonderful World. Za każdym razem jest to bardzo wzruszające przeżycie.

Zorganizowałam też dla moich uczniów spotkanie ze znajomym Anglikiem. I moim wielkim marzeniem, chociaż jeszcze nie wiem jak to zrobię, jest zabrać ich do Londynu. To by było takie piękne zwieńczenie tej nauki. Oczywiście nawet nie myślimy o zakończeniu nauki – lekcje  będziemy kontynuować jak długo się da.

Wspomniała pani o tym, że tablica interaktywna, na której pracujecie, okazała się być świetnym narzędziem dla osób w tym wieku. Czy jest wykorzystywana w jeszcze jakiś inny sposób?

Tak, wykorzystywana jest do różnego rodzaju pokazów filmowych np. multimedialnych podróży po świecie. Mój syn przygotował dla nich serię takich prezentacji. Dzięki temu mogli odwiedzić Meksyk, Japonię, Stany Zjednoczone, Emiraty Arabskie i wiele innych ciekawych zakątków świata, których prawdopodobnie nie zdążą już zobaczyć osobiście.

Czy uważa pani, że każdy, niezależnie od wieku, może się zacząć skutecznie uczyć języka obcego?

Zdecydowanie tak! Jeszcze kilkadziesiąt lat temu powszechnie uważano, że wraz z upływem lat trudniej jest przyswoić drugi język. Dzisiaj, dzięki najnowszym badaniom mózgu wiemy, że nasz mózg wykazuje ciągłą gotowość i chęć do uczenia się! Co więcej – osoby dorosłe mają przewagę nad dziećmi w procesie uczenia się języka chociażby z powodu lepiej rozwiniętych struktur mózgu które są odpowiedzialne za procesy językowe, rozumienie relacji semantycznych czy też  wrażliwość na gramatykę. Szczególnie w zakresie słownictwa i struktur językowych dorośli wykazują większą sprawność w uczeniu się niż dzieci. To są same dobre wiadomości dla seniorów!

Co wydaje się Pani najtrudniejsze w pracy z seniorami?

Najcięższe są sytuacje, gdy się dowiaduję, że ktoś zachorował. Trudne są chwile, gdy dowiaduję się, że ktoś zmarł. Na przestrzeni tych ostatnich 2 lat, pożegnałam już kilka osób z mojej grupy. Jest to naturalna kolej rzeczy, ale zawsze bardzo trudno się z tym pogodzić. Ostatnio odszedł pan Ferdynand. Malował piękne akwarele i grał na organkach. To było jego hobby. Dostałam od niego dwa obrazki z kwiatami. Została pamiątka. Chodziłam go odwiedzać, kiedy już nie mógł przychodzić na te lekcje. To są najtrudniejsze chwile….

Dla pani jest to działalność charytatywna. A czy myślała pani o jakimś rozszerzeniu tej działalności? Stworzeniu grupy wolontariuszy, którzy zajmowaliby się rozbudową tego projektu?

Myślę o tym. Myślę też o tym, by zainteresować tematem inne domy pomocy społecznej. Jeszcze nie wiem jak mogę to zrobić, ale może z jakąś pomocą medialną uda się…Mnie najbardziej zależy na tym, żeby społeczeństwo zaczęło patrzeć na ludzi starszych jak na ludzi sobie równych. Seniorzy często mają jeszcze ogromny potencjał w sobie, mają chęć bycia komuś potrzebnym i ważnym dla innych.

Wśród tej grupy – nawet 80+ 90+ są ludzie, od których możemy się jeszcze bardzo dużo nauczyć.

Bardzo chętnie podzielę się swoim doświadczeniem z każdym, kto będzie zainteresowany tym tematem. Gdy jesteśmy młodzi, nie myślimy o tym, że my też będziemy kiedyś seniorami. Aktywizowanie ludzi w podeszłym wieku  jest naprawdę ważne.. Przykładem na to, jest bardzo wzruszający list od pani Irenki w którym pisze tak: „Cieszę się, że doczekałam czasu, gdy zorganizowano nam naukę języka angielskiego. Do nauki podchodzę z ogromnym entuzjazmem. Cóż za radość, że czekają na mnie teksty i książki naszej wykładowczyni, która stwarza nam doskonałe warunki do łatwiejszego przyswajania przez nasze leciwe komórki mózgowe novum, jakim jest obcy język.”

Okazuje się, że w każdym wieku można obudzić się, obudzić się do edukacji, do nauki, do podjęcia nowego wyzwania. Inna pani – pani Lucynka, lat 87 – która na początku przychodziła na zajęcia z nastawieniem „na nie”: Ja nie potrafię, ja nie będę tego robić, nie! Jak takie nadąsane dziecko. Teraz, gdybym miała wskazać ambasadora mojej grupy seniorów, to byłaby to właśnie pani Lucynka. Gdy poczuła u siebie zmianę i zaczęła czerpać przyjemność z nauki, nagle zaczęła innych zwoływać na zajęcia: „Chodźcie na ten angielski, chodźcie. Ja w domu się nic nie uczę, ja wszystko zapamiętuję na lekcji!” Jest radość! Jest satysfakcja! Jest poprawa nastroju i nastawienia do świata!

Czy są sytuacje, że uczniowie są zmęczeni, zdenerwowani, coś się stało i zajęcia nie odbywają się tak jak normalnie?

Zdarza się tak, oczywiście. Seniorzy także mają swoje problemy i tymi problemami żyją, więc są czasem w różnych nastrojach. Tak, jak my wszyscy. Każdy może mieć lepszy lub gorszy dzień. Ale generalnie nasze zajęcia przebiegają w bardzo serdecznej atmosferze. Bardzo się lubimy. Staram się, żeby nie brakowało na lekcjach humoru.

Wspomniała pani, że na pewno nie zakończy tych spotkań. Dlaczego?

Wcześniej myślałam, że rozpocznę ten kurs, a później oddam tę grupę jednemu z moich studentów. Szybko zdałam sobie jednak sprawę z tego, że nawiązała się między nami specjalna więź. Zostałam obdarowana dużym zaufaniem. Mam świadomość, że gdybym ich zostawiła, to oni by przestali chodzić na angielski. I nie dlatego, że ja jestem najlepszą nauczycielką angielskiego, tylko dlatego, że bardzo się do mnie przyzwyczaili. Nie wiem, czy łatwo zaakceptowaliby inną osobę. Budowanie zaufania w tym wieku zajmuje wiele czasu i to jest ważny aspekt zajęć z ludźmi w sędziwym wieku. Jak się podejmie takie wyzwanie, to trzeba mieć świadomość, że trzeba je odpowiedzialnie kontynuować.

Już na zakończenie – co by pani powiedziała osobom, które chciałyby podjąć podobne wyzwanie, czyli zacząć uczyć seniorów?

Bardzo namawiam wszystkich, by zaczęli uczyć angielskiego swoje babcie, dziadków, ciocie i wujków, sąsiadów, a może właśnie seniorów z Domu Opieki Społecznej? Przez te dwa lata pracy z seniorami zauważyłam, że nauka języka obcego w późnej fazie życia  jest skutecznym lekarstwem na zły stan zdrowia zarówno psychicznego jak i fizycznego. Wypełnia wolny czas, daje satysfakcję i poczucie przynależności do nowej grupy. To są bardzo ważne czynniki, które wpływają na stan ducha. Badania mówią, że nauka języka spowalnia postępowanie choroby Alzheimera i działa terapeutycznie na mózg. Pamiętajmy również o tym, że starsi ludzie są bardzo wrażliwi i napotykają na wiele przeszkód. Często brak im wiary we własne możliwości, tkwią w stereotypach, boją się popełniania błędów, boją się ośmieszenia przed innymi. Są wycofani, a osłabiony wzrok, czy słuch są dokuczliwe. Dlatego do każdego studenta w starszym wieku należy podchodzić indywidualnie, z dużą dozą empatii i wyrozumiałości. Głównym celem takich zajęć powinno być zapewnienie im maksymalnego komfortu emocjonalnego na lekcjach, a nauka powinna być tylko źródłem przyjemności i zadowolenia. Spieszmy się  uczyć seniorów bo to wielka frajda nie tylko dla nich, ale i dla lektora!

Na zakończenie naszego spotkania chciałabym oddać głos mojej 96-letniej uczennicy, Pani Irence:

Odkryj więcej...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • 22 400-13-50
  • sklep@teacherscorner.pl
  • Branickiego 11/10
    02-972 Warszawa

Zapisz się do newsletter'a

Please wait...

Dziękujemy!

  • 22 400-13-50
  • sklep@teacherscorner.pl
  • Branickiego 11/10
    02-972 Warszawa

Zapisz się do newsletter'a

Please wait...

Dziękujemy!